Wielkim osiągnięciem Unii Europejskiej było porozumienie się większości państw członkowskich w sprawie otwarcia granic dla obywateli w ramach układu z Schengen. Dzięki temu w strefie Schengen przejścia graniczne zlikwidowano, jadąc autostradami granic nie zauważamy.
Niestety po ostatniej wielkiej fali migracji do Europy oraz szczególnie po atakach terrorystycznych w Paryżu i Brukseli wznowiono kontrole na niektórych granicach. Wracając z nart, staliśmy w ogromnym korku na granicy Austrii i Niemiec, ponieważ tam kontrolę ponownie wprowadzili Niemcy. Niedawno znajomi jechali przez Francję, Belgię, Holandię i Niemcy do Polski. Zaliczyli godziny stania w korkach na granicach Belgii z Holandią oraz Holandii z Niemcami.
Zapytacie skąd te korki. Kiedyś na granicy, na autostradzie było kilka budek do kontroli dokumentów, więc cały ruch mógł rozkładać się na kilka równoległych strumieni. Dzisiaj zamiast kilku pasów z kontrolą graniczną jak było kiedyś, odpowiednie służby robią po prostu zwężenie na autostradzie i z trzech czy dwóch pasów robi się jeden. Czytaj dalej

Powoli zacznie się ocieplać. Nadchodzi przecież wreszcie wiosna. Wraz z wiosną i słońcem pojawią się owady. W tym, niestety, uprzykrzające nam życie komary.
W tym roku zima jest dość dziwna. Powoli się już do tego przyzwyczajamy. Raz jest mroźna, innym razem ciepła. Tym razem to chyba wpływ El Niño. Słabsze opady śniegu na początku sezonu dały się niektórym narciarzom we znaki.
Porchetta [wym. porketta] to pieczona wieprzowina typowa dla środkowych Włoch, dość silnie zakorzeniona w lokalnej tradycji kulinarnej. Tradycja porchetty sięga czasów starożytnych. Na marginesie, fajnie jest mieć tradycje kulinarne sięgające starożytności…
Kiedyś włoskie drogi mnie zachwycały, bo może nie miały wszędzie doskonałej nawierzchni, ale były dobrze rozbudowane. Jak na kształt kraju i górzyste wnętrze, dużo tam autostrad i dróg ekspresowych. Relatywnie łatwo było dotrzeć w różne miejsca. Oznakowanie dróg na dobrym poziomie ułatwiało kierowcom jazdę.
Koniec roku tuż, tuż i wraz z nadejściem nowego zbliża się moment wymiany kalendarzy, tych kieszonkowych i tych wiszących na ścianie. Mam już przygotowany nowy naścienny, tym razem z Toskanii.
Nasze położenie geograficzne powoduje, że obecna pora roku potrafi być nieprzyjemna. Jest zimno, chociaż, póki co, nie jest śnieżnie. Dla klimatu to niedobrze, dla mnie dobrze. Nie trzeba rano przekopywać się przez zaspy. No i, co istotne dla tej pory roku, generalnie jest ciemno. Dzień jest krótki, a może raczej noc długa.